O życiu i skomplikowanej karierze zawodowej architekta Konstantego Hendigery (cz.1)

Od redakcji: W kolejnych dwóch numerach pragniemy przedstawić  sylwetkę biograficzną budowniczego kościoła p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Milejowie - Konstantego Hendigery.
Autorem artykułu jest pan dr hab. Jerzy Żywicki - pracownik naukowy UMCS w Lublinie. Dziękujemy praprawnukom panom Piotrowi i Zbigniewowi z Krasnegostawu za pomoc w uzyskaniu niezbędnych materiałów i rodzinnych fotografii.
 
„Poświęciłem się zawodowi budownictwa dla wrodzonych do tego skłonności i z rzetelnego zamiłowania do tej sztuki…”. O życiu i skomplikowanej karierze zawodowej architekta Konstantego Hendigery
Rodzina Hendigerych wywodzi się z podalpejskiego rejonu Niemiec[i]. Jako pierwszy trafił do Polski Józef Hendigery (1791-1867), urodzony w bawarskim Weilheim. Był on lekarzem wojskowym, uczestnikiem moskiewskiej kampanii Napoleona, a także powstania listopadowego. W 1832 roku został wydalony ze służby państwowej. Kupił wtedy posiadłość w Nowym Dworze Mazowieckim i tam zamieszkał. Był szlachcicem, ale po reformie z 1836 roku nie potwierdził swego szlachectwa[ii]. Z żoną Karoliną miał trzech synów i przynajmniej jedną córkę. Najstarszym synem był Konstanty - interesujący nas architekt. Urodził się on 30 sierpnia 1818 roku w Warszawie. Zmarł 24 kwietnia 1897 roku w Krasnymstawie i tam został pochowany.
W Warszawie mieszkał z rodzicami przy ul. Piwnej 105. W 1829 roku rozpoczął jako uczeń II klasy naukę w Liceum Warszawskim. W 1832 roku przeniósł się do Tymczasowej Szkoły Wydziałowej, przemianowanej później na Gimnazjum Wojewódzkie przy ul. Leszno. Kształcił się w oddziale filologicznym. Po ukończeniu VI klasy jego postępy w nauce oceniono następująco: w nauce religii i moralności - dostateczny; w języku polskim i rosyjskim - dostateczny; w łacinie - mierny; w grece, języku niemieckim oraz francuskim - dostateczny; w fizyce, algebrze, historii, a także znajomości prawa - dostateczny. Ponadto stwierdzono, że w czasie nauki szkolnej „sprawował się przyzwoicie”. Bezpośrednio po ukończeniu VI klasy rozpoczął naukę na tzw. Kursach Dodatkowych, gdzie od października 1838 do kwietnia 1840 roku przygotowywał się do pracy w zawodzie nauczycielskim. Zapisany był do Oddziału Rysunków, Kaligrafii i Języka Rosyjskiego. Na egzaminach końcowych otrzymał z wymienionych przedmiotów oceny dostateczne, zaś ze sprawowania ocenę dobrą. Równocześnie do nauki na Kursach Dodatkowych od 3/15 października 1839 roku[iii] praktykował w Wydziale Topograficznym Dyrekcji Dróg i Mostów. Dzięki protekcji generała lejtnanta Ksawerego Christianiego, szefa tej instytucji, miał otrzymać posadę kaligrafa w Rządzie Gubernialnym Mazowieckim z pensją 1.800 złotych na rok. Lecz w tym samym czasie hrabia Henryk Łubieński zaproponował mu pracę rysownika w swym zakładach przemysłowych z rocznym honorarium w wysokości 2.000 złotych i tą Hendigery przyjął. Dla Łubieńskiego pracował do kwietnia 1840 roku, przede wszystkim w Zakładzie Fabryki Żelaznej w Irenie koło Zaklikowa (gdzie uczestniczył przy odbudowie budynków zniszczonych pożarem), a także w Ostrowcu. Jak później wspominał pracę tę przyjął z chęci „udoskonalenia się w zawodzie technika”.
Następnie był aplikantem w Biurze Technicznym Okręgu Naukowego Warszawskiego, pracując pod okiem Antonio Corazziego, Budowniczego Generalnego tej instytucji i dodajmy: wybitnego włoskiego architekta - klasycysty, który działał w Polsce przez blisko trzydzieści lat[iv]. Zdjął wtedy „z natury” plany warszawskich szkól: Gimnazjum Realnego oraz szkoły obwodowej przy placu św. Aleksandra. „Wydaję niniejszym świadectwo Panu Konstantemu Hendiger jako tenże będąc już poprzednio w części z nauk Budownictwa obeznany, a szczególnie zaś w rysunkach architektonicznych, pracując u mnie od dnia 10 czerwca 1840 roku tak dalece postąpił w tym zawodzie, że jako zdolny i pracowity może się stać Rządowi użytecznym. Corazzi Antonio, Warszawa d. 1/13 Grudnia 1841r.”. Cytowaną powyżej opinię Hendigery otrzymał w związku z pomysłem Corazziego by powierzyć mu nadzór techniczny nad restauracją gmachu Gimnazjum Gubernialnego w Płocku. Protekcja sławnego architekta okazała się skuteczna, gdyż w październiku 1842 roku mianowano go konduktorem przy restauracji wspomnianego gmachu. Wcześniej - 15 sierpnia 1842 roku - złożył dwie wymagane prawem przysięgi: pierwszą - na wierność carowi, drugą - że nie należał do żadnych tajnych stowarzyszeń.
Kilka miesięcy później, 16/28 kwietnia 1843 roku, w trakcie spaceru po Płocku młody budowniczy miał na ul. Dobrzyńskiej zatarg z przypadkowo tam spotkanym Jasnopolskim - Rosjaninem, junkrem ładożsko-jegierskiego pułku. Sprowokowany przez Jasnopolskiego obrzucił go inwektywami, a następnie pobił. W efekcie junkier trafił na prawie miesiąc do lazaretu, gdzie leczył podbite oczy oraz pokaleczoną twarz, zaś Hendigery na o wiele dłużej do aresztu. Na rozkaz Naczelnika Wojennego Guberni Płockiej od kwietnia do września 1843 roku przetrzymywano go w wojskowym odwachu, gdzie oczekiwał na rozprawę sądową. W dniu 19 listopada/1 grudnia 1843 roku Sąd Kryminalny Guberni Płockiej i Augustowskiej za przestępstwo „dopuszczenia się obelg czynnych” na osobie Jasnopolskiego skazał go na 3 miesiące oraz 15 dni więzienia, i to bez wliczenia w to okresu wcześniejszego aresztu. Mecenas Kamiński, obrońca Hendigerego, wniósł odwołanie od tego wyroku do Sądu Apelacyjnego Królestwa Polskiego. Ten zaś półtora roku później wykazał liczne uchybienia dotyczące tak aresztowania młodego urzędnika, jak również późniejszego jego oskarżenia. W efekcie w dniu 28 kwietnia/10 maja 1845 roku Sąd Apelacyjny zmniejszył Hendigeremu wyrok do jednego miesiąca, uznając przy tym, że karę już on odbył (i to z nawiązką) w odwachu wojskowym.
Mimo uwolnienia Hendigerego sprawa bójki zaważy na jego zawodowej karierze. Będzie powodem długiego blokowania możliwości zdawania przez niego egzaminu na budowniczego, następnie skierowania go na aplikację w zakresie budownictwa, a jeszcze później długiego odmawiania mu rządowej posady.
Przez rok od uwolnienia - od kwietnia 1844 do kwietnia 1845 roku - Hendigery był odsunięty od służby państwowej. Zależało mu na powrocie do niej, dlatego w marcu 1844 roku, a więc jeszcze w trakcie oczekiwania na rozprawę w Sądzie Apelacyjnym, prosił Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych (dalej: KRSWiD) o dopuszczenie go do egzaminu na budowniczego klasy I (czyli tzw. konduktora). Powoływał się na przeszło czteroletnią aplikację przy Corazzim, a także praktykę przy państwowych oraz prywatnych inwestycjach budowlanych. Do podania dołączył trzy „plany zdjętych z natury Budowli” (Gimnazjum Realnego w Warszawie, a także wielkich pieców w Chlewiskach oraz w Klimkiewiczowie), a do tego aż 47 przeróżnych zaświadczeń i opinii. Mimo to jego podanie zostało odrzucone, a to z powodu złożenia go już po terminie ustawowo ustalonej pory egzaminacyjnej. Zalecono mu by ponowił swą prośbę w odpowiednim czasie. Uczynił to w październiku 1844 roku, dopełniając wcześniejsze załączniki rysunkami architektonicznymi szkoły obwodowej przy pl. św. Aleksandra w Warszawie. Odpowiedź KRSWiD i tym razem była odmowna, gdyż zorientowano się, że „pozostawał pod zarzutem sądowym”.     
W 1845 roku znalazł zatrudnienie w Dyrekcji Ubezpieczeń, gdzie jako pracownik Sekcji Technicznej zajmował się taksowaniem wartości zabudowań, najpierw w gminie Wilanów, a od lipca 1847 roku w powiecie lubelskim. Jego roczne uposażenie wynosiło wówczas 300 rubli. W styczniu 1846 roku (a więc już po werdykcie Sądu Apelacyjnego) ponowił prośbę w sprawie swego egzaminu. Wśród wielu załączników jakie złożył wówczas w KRSWiD znalazła się także bardzo pozytywna opinia wystawiona mu po raz kolejny przez Corazziego. Sławny architekt pisał w niej: „Przez przeciąg pozostawania przy mnie Pan Konstanty Hendiger użytym był do kopiowania planów i budowli z natury, sporządzania wykazów kosztów, a w końcu do projektowania [...] domów. Praca Jego w zawodzie obranym dla ukształcenia siebie [...] była usilna i wzorowa”. Decyzją z dnia 21 marca/2 kwietnia 1846 roku, wydaną przez Radcę Stanu Brujewicza, Dyrektora Wydziału Przemysłu i Kunsztów KRSWiD, pozwolono wreszcie Hendigeremu złożyć egzamin i to od razu na budowniczego klasy II (a więc z pominięciem klasy I). Pod uwagę wzięto przede wszystkim jego ośmioletnią praktykę w budownictwie.
Egzamin odbył się 18/30 marca 1847 roku w sali posiedzeń Rady Budowniczej w Warszawie. Egzaminatorami byli członkowie tej Rady – wybitni architekci i inżynierowie: Adolf Schütz (jako przewodniczący komisji egzaminacyjnej), Wacław Ritschel, Henryk Marconi, Andrzej Gołoński, Józef Górski oraz Ludwik Habich. Egzamin miał dwie części. W pierwszej komisja zapoznała się z zaprezentowanymi przez kandydata na budowniczego II stopnia (a wcześniej mu zleconymi) projektami architektonicznymi, kosztorysami budowlanymi, a także rozprawą teoretyczną. W drugiej części przepytano go z „techniki materiałów”, zasad „anszlagowania”[v], konstrukcji, budownictwa wiejskiego, „mechaniki Budowniczej”, „piękności Architektonicznej”, „Inżynierii”, a także miernictwa. Ostatecznie komisja wydała werdykt, że Hendigery złożył egzamin „w stopniu dobrym”. Dwa miesiące później, 24 maja/5 czerwca 1847 roku Rada Administracyjna Królestwa Polskiego wydała mu upragniony patent na wolnopraktykującego budowniczego klasy II.
Jerzy Zywicki

 

[i] Informacje przekazane w tym artykule czerpane są z książki: J. Żywicki, Urzędnicy: architekci, budowniczowie, inżynierowie cywilni… Ludzie architektury i budownictwa w województwie lubelskim oraz guberni lubelskiej w Królestwie Polki w latach 1815-1915, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2010. Tamże wykaz źródeł oraz bibliografia.

[ii] W dniu 25 VI/7 VII 1836r. wprowadzono w życie tzw. prawo o szlachectwie. Od tej pory szlachcic, chcąc potwierdzić swoje pochodzenie, musiał wylegitymować się przed urzędem do tego powołanym, tj. Heroldią Królestwa Polskiego.

[iii] W korespondencji rządowej już krótko po powstaniu listopadowym zaczęła dominować podwójna data, z których pierwsza odnosi się do obowiązującego w Rosji kalendarza juliańskiego (tzw. „stary styl”), druga do funkcjonującego w Królestwie kalendarza gregoriańskiego (tzw. „nowy styl”). Różnice między obu kalendarzami wynosiły pomiędzy 1800 a 1899 rokiem 12 dni. W miarę postępów rusyfikacji „stary styl” stawał się jedynym obowiązującym urzędowe sposobem datowania w Królestwie Polskim.

[iv] Corazzi był autorem kilkudziesięciu polskich budowli, w tym warszawskiego Teatru Wielkiego. W Lublinie według jego projektów przebudowano fasadę katedry oraz zbudowano Wieżę Trynitarską.

[v] Tak - z niemiecka - nazywano wówczas kosztorysowanie.